Italia mi piace!

portovenere

– Kiedy jedziemy do Włoch? – Zapytałam mimochodem, zupełnie poważnie męża.

– Nie wiem. – Odpowiedział z nutką wahania w głosie.

Właściwie byłby to zupełnie normalny, bardzo nudny dialog gdyby nie fakt, że właśnie wróciliśmy ze słonecznej Italii, niecałe trzy tygodnie temu.

Nie wiem właściwie co takiego posiadają Włochy, czego nie ma nigdzie indziej. Czy jest to pogoda? Może jedzenie? Tak, kuchnia włoska jest jedną z moich ulubionych. Zapach powietrza, a może ludzie. Może zwyczajnie to wszystko na raz tworzy tę magnetyczną mieszankę, która kilka razy w roku każe mi tam jechać.

Prawdopodobnie gdybym chciała odwiedzić każdy włoski zakamarek zabrakłoby mi życia, a to tylko jeden kraj. Ale za to jaki! Barwny, różnorodny, pełen niespodzianek. W najbliższym czasie zabiorę Was w długą podróż po Włoszech. Opowiem Wam o tych miejscach które mnie zupełnie zafascynowały. Opowiem o tym co jest piękne i o tym co bywa także czasem przykrą niespodzianką. By rozproszyć początek dość zimnej i szarej jesieni wybierzemy się wspólnie do słonecznej Italii nie tylko po słońce, ale i po moją opowieść, którą będę dla Was snuć.

san mauro a mare

San Mauro a Mare, parę kilometrów od Rimini. Najpiękniejszy wschód słońca jaki widziałam. O 6 rano poszliśmy na plażę, by latać dronem. Godzinę później jechaliśmy już w kierunku Polski. Dla mnie trochę symboliczny moment. Wyznaczył nowy początek i erę Traszulu w moim życiu, oczywiście mocno splecioną z Włochami!